Historycy też czekają na złoty pociąg

Jego pasja historyczna zaczęła się od słuchania dziadkowych opowieści, potem zaciekawił go atlas historyczny, w którym granice były inne niż obecnie. Dzisiaj jest autorem kilku książek i opracowań historycznych o rodzinnych stronach. Ale najbardziej fascynują go dawne dzieje rodzinnego Starego Żmigrodu, gdzie nadal mieszka. Aby je zgłębić Daniel Krzysztof Nowak przewertował setki dokumentów w polskich i zagranicznych archiwach. Nam opowiada o swojej historycznej pasji i o radości, jaką mu sprawia przeglądanie ksiąg grodzkich, metryk, fascykuł, fasje, sumariuszy. Daniel Nowak

W ubiegłym roku ukazała się Pana książka pod tytułem Stary Żmigród w Średniowieczu. Przeczytałam ją jednym tchem i muszę potwierdzić: to jedna z najciekawszych monografii, które ukazały się w ostatnich latach w regionie. Napisana prostym, ale jednocześnie eleganckim językiem. Mnie uderzyło w niej przede wszystkim bogactwo źródeł z jakich Pan korzystał. Jak długo zbierał Pan materiały do tego opracowania?

Materiały zbierałem kilka lat, choć nie było to zbieranie pod konkretną książkę. Po prostu zbierałem to, co mnie interesowało. Dopiero potem wybrałem część z nich i zacząłem pisać. Początkowo książka miała być rozszerzoną i poprawioną wersją mojego wcześniejszego opracowania pt. „Historia Starego Żmigrodu” z 2001 roku, jednak okazało się, że materiałów jest tak dużo, że trzeba ograniczyć zakres chronologiczny tylko do średniowiecza. Nie chciałem też tworzyć zbyt obszernego opracowania. Miała to być książka „na jeden wieczór” i myślę, że taka powstała.

Stary Żmigród 2

Mam wrażenie, że Pan przeszukał wszystkie archiwa nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

Wszystkie? Raczej nie. Najwięcej materiałów znalazłem w Archiwum Narodowym w Krakowie w oddziale na Wawelu. Znajdują się tam księgi grodzkie i ziemskie z Biecza. Poza tym uzupełniłem źródła w Centralnym Państwowym Historycznym Archiwum Ukrainy we Lwowie i Archiwum Wojennym w Wiedniu. Duże znaczenie miała też kartoteka Słownika historyczno-geograficznego ziem polskich w średniowieczu. Poza tym wiedzę uzupełniłem licznymi opracowaniami. Myślę, że to jakiś wyrywek tego, co jest w rzeczywistości, jednak z powodu braku czasu, nie mogłem znaleźć nic więcej.

To ogrom pracy. Ja rozpoczęłam poszukiwania dokumentów dotyczących Łęk, od wojny Dukielskich, jakieś dwa lata temu, ale zrobiłam ułamek z tego, co powinnam. W przypadku naszych Łęk to jak szukanie igły w stogu siana. Pan jednak swoją pracą mnie przekonuje, że czasem się tę igłę znajdzie.

Czasami można znaleźć wiele rzeczy w najmniej oczekiwanych miejscach. Jako przykład podam fakt, że kiedyś w fascykułach ksiąg grodzkich bieckich znalazłem ekstrakty z metryk chrztów z kilku dekanatów. Raczej nikt by się ich tam nie spodziewał. Podobne sytuacje miały miejsce wiele razy. Bywało tak, że już zwątpiłem, że coś odnajdę, a tu niespodziewanie się znajdywało.

Już sobie wyobrażam Pana radość, zresztą to wtedy chyba pochwalił się Pan tym znaleziskiem w Internecie i dzięki temu Pana odnalazłam. A szukałam kontaktu do Pana od czasu, kiedy wpadła mi w ręce Pana książka „Stary Żmigród w Średniowieczu”. Pamiętam, z jaką zazdrością oglądałam udostępnione przez Pana mapy katastralne Żmigrodu. Niedługo i ja otrzymałam ze Lwowa katastry dotyczące Łęk, a z Przemyśla mapy katastralne. Niemniej jednak muszę przyznać, że nie łatwo laikowi odnaleźć się w tych dokumentach. Czy miał Pan jakiś przewodnik, który pomógł Panu poruszać się po nich? Te wszystkie metryki, fascykuły, fasje, sumariusze, oblaty. Już nie mówię o tym, że często konieczna jest znajomość łaciny. Jak sobie Pan z tym radził, przynajmniej na początku?

Odczytywanie dokumentów jest trudne, zwłaszcza średniowiecznych. Potrzebna jest znajomość paleografii i języka łacińskiego. Ja niestety nie znam go dobrze więc korzystałem z pomocy innych. A co do przewodników to polskie archiwa mają dość dobrze opracowane indeksy w formie elektronicznej, ale wiele rzeczy trzeba sprawdzać na miejscu w archiwum. Tam znajdują się różnego rodzaju katalogi. Natomiast we Lwowie korzystałem z dostępnych tam katalogów oraz pomocy w postaci wydanych w formie książkowej np. „Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie (CPAHUL): przewodnik po zasobie archiwalnym” Lwów 2001, czy „Inwentarz metryk Józefińskich 1785-1788 i Franciszkańskich 1819-1820 r. Centralne Państwowe Archiwum Historyczne Ukrainy we Lwowie (CPAHUL)” Kijów 1965. Przygotowałem też artykuł na stronę www.pamiecbliskich.com pt. „Metryki Józefińskie i Franciszkańskie nie tylko dla genealogów. „Instrukcja obsługi”, która ma na celu pokazanie, jak odczytywać niektóre dane zawarte w tych dokumentach.

Według książki dr Jana Kwolka, znanego historyka-archiwisty, w Archiwum Archidiecezji w Przemyślu powinny być metryki z parafii Kobylany (a więc także i z Łęk) od 1746 roku. To o 100 lat wcześniej, niż te, które są udostępniane. Ale w Przemyślu ich nie ma. Księdzu proboszczowi z Łęk powiedziano, że nie ma tam starych metryk z Kobylan, bo wywieźli je Sowieci w 1944 roku. Skoro Sowieci je wywieźli, no to pytanie: gdzie? Ma Pan jakiś pomysł na dalsze szukanie? Może wywieźli te dokumenty do Lwowa?

Początkowo księgi te były w Archiwum Diecezji Przemyskiej. Po zajęciu Przemyśla przez ZSRR trafiły do Lwowa, potem w 1941 roku Niemcy wzięli je z powrotem do Przemyśla i tam badali pochodzenie ludności podkarpackiej, chcąc udowodnić jej częściowo niemieckie korzenie. Gdy front w 1944 roku zbliżał się do Przemyśla, Niemcy załadowali te księgi na pociąg i wywieźli w stronę Śląska i tam ślad o nich zaginął. Może odnajdą się w tzw. Złotym Pociągu? Kto wie? Nie ma ich we Lwowie na 100 procent, tak samo nie ma ich Przemyślu.

A w Wiedniu? Szukał Pan tam?

Tak szukałem. Nie ma tam takich rzeczy. Zresztą raczej nie miały prawa się tam znaleźć.

Zaraz, zaraz, mówi Pan o niemieckich badaniach. Ostatnio materiały związane z niemieckimi badaniami nad pochodzeniem ludności Podkarpacia znalazły się w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Są to przede wszystkim zbiory Institut fur Deutsche Ostarbeit Krakau 1940-1945, które Niemcy wywieźli do Bawarii, a stamtąd wywieźli je z kolei Amerykanie. Ale są tam także dokumenty pisane. Opracowuje je Instytut Etnologii i Antropologii UJ. Może tam powinniśmy jeszcze poszukać? Znaleziono tam wiele zdjęć mieszkańców np. Głowienki, ale podobno są też materiały dotyczące Łęk i Żmigrodu. Czy Pan tam szukał? Na razie odnalazłam dwie fotografie łęckich chałup.

Nie szukałem na razie.

No to, Panie Danielu, kolejne zadanie przed nami. Czuję się, jak historyczny detektyw. Ale wróćmy do tego, co już wiemy. Kiedyś nasi przodkowie z Łęk byli blisko związani ze Starym Żmigrodem, który Pan tak dokładnie opisał. Mieli zapewne swoje utarte ścieżki na skróty, które zatarł ślad. Dzisiaj trudno je odtworzyć. Ścieżki zarosły, historyczne wydarzenia zdegradowały Stary Żmigród do małej wsi. Ale Pan znalazł nie jeden dokument, który pozwala te ścieżki i powiązania odtworzyć.

Ważniejsze drogi woj krakowskiego w XVI wieku mapa

Ważniejsze drogi województwa krakowskiego w XVI wieku. Opr. Małgorzata Wilska

Łęki miały dobre połączenie ze Żmigrodem przez Kobylany, Sulistrową, Makowiska, Siedliska i na Nowy Żmigród. To dawny szlak, który przebiegał koło grodziska w Wietrznie. Poza tym z Łęk do Żmigrodu nie jest wcale tak daleko. Ludzie się mogli znać, utrzymywali na pewno wiele kontaktów ze sobą. Gdy się czyta np. stare księgi wójtowskie z Nowego Żmigrodu to można zauważyć, że ludzie wcale nie siedzieli w jednym miejscu, ale nawet chłopi cięgle gdzieś się przemieszczali. Może tych ścieżek już nie widać, ale myślę, że wszystkie pobliskie wsie w jakiś sposób utrzymywały ze sobą kontakt.

Ciekawi mnie, czy w tych dociekaniach historycznych można jednoznacznie ustalić, czy naszej miejscowości bliżej było na Wschód czy na Zachód, jako że zawsze niedaleko była granica, najpierw z woj. ruskim, potem lwowskim. Łęki, jak i Stary Żmigród były po polskiej stronie, ale w latach późniejszych już zostaliśmy rozdzieleni granicą województw. Łęki zostały przydzielone do województwa lwowskiego.

Łęki i Stary Żmigród były cały czas praktycznie w jednym województwie krakowskim. Administracyjnie tylko w latach 1857-1918 byliśmy w innym powiecie. Stary Żmigród w jasielskim, Łęki w krośnieńskim, a w latach między wojennych w innych województwach. Ale granica państwowa w żaden sposób nigdy nas nie rozdzielała. Nawet w okresie średniowiecza granica była raczej na Jasiołce, więc Łęki pozostawały po polskiej stronie.

Ale w Pana artykule z 2012 roku o świetopietrzu Denari Sancti Petri. O poborze Świętopietrza i zaludnieniu dekanatu zręcińskiego w XIV wieku, Jasło i Region próżno szukać wzmianki o Łękach. Dopiero z rejestru podymnego z AGAD wiemy, że w 1674 roku Łęki liczyły 28 chałup. Mam też sfotografowane materiały rodzinno-majątkowe Stadnickich z lat 1554-1859, są tam wzmianki o Łękach, o Zborowskich, Czajkowskich, Chomentowskich, nie mówiąc o Żmigrodzie, ale nie bardzo umiem je odczytać. Skorzystam z Pana doświadczenia i zapytam, czy warto wgłębiać się w te dokumenty?

W dokumentach dotyczących Świętopietrza nie ma nic na temat Łęk ponieważ wymieniano w nich tylko istniejące wtedy parafie. Natomiast w dokumentach rodzinnych Stadnickich jest wiele ciekawych informacji nie tylko o Żmigrodzie ale i okolicy. Między innymi w jednym z dokumentów z 1653 roku znajduje się informacja, że właściciel Łęk, tj. Męciński zezwolił by chłopi z Łęk płacili dziesięcinę prepozytowi żmigrodzkiemu.

Łęki str 241

Z materiałów rodzinno-majątkowych Stadnickich z lat 1554-1859

A co do pytania, czy warto studiować te dokumenty. Dokumenty to podstawa pracy historyka. Trzeba zawsze próbować docierać do nich nawet, jak coś przeczyta się w książce. Nikt nie jest nieomylny i czasami okazuje się, że źródło zawiera nieco inne dane lub nieco inne spojrzenie na pewne sprawy. A pomyłka w książce ciągnie się niekiedy przez lata. Jako przykład podam informację księdza Władysława Sarny dotyczącą parafii Stary i Nowy Żmigród, w jego dziele pt. Opis powiatu Jasielskiego z 1908 roku. Było to stwierdzenie dotyczące połączenia tych obu parafii, co miało nastąpić w 1537 roku i miał tego dokonać biskup krakowski Jan Konarski. W późniejszych opracowaniach ta informacja była powtarzana. Jak się potem okazało była ona nieprawdziwa, gdyż Jan Konarski zmarł w 1525 roku, nie mógł więc dokonać połączenia parafii w 1537 roku. Takich rzeczy jest wiele, dlatego też warto zgłębiać źródła.

Właściwie powinnam zapytać o to na początku. Czy Pan jest z zawodu historykiem? Bo pasjonatem jest Pan na pewno. Tylko pasja powoduje, że człowiek tyle czasu poświęca na szukanie dokumentów w ciemnych archiwach. Proszę powiedzieć coś o sobie.

Jestem z wykształcenia prawnikiem. Jest to w pewnym sensie dziedzina pokrewna historii. Prawnik jednak próbuje udowodnić to, co jest teraz lub było niedawno, historyk natomiast próbuje udowodnić to, co było dawno temu. Myślę, że historia jest w pewnym sensie moją pasją, bo naprawdę lubię badać przeszłość, choć oczywiście nie interesują mnie wszystkie okresy historyczne i wszystkie tematy. Wolę np. historię regionalną od historii ogólnej.

krajobraz auto Daniel Nowak

To zapewne tutaj, w Starym Żmigrodzie, gdzie się Pan urodził, narodziła się w Panu pasja historyczna? Pamięta Pan, kiedy to było?

Jako młody chłopak, gdy rodzice jechali na pole, ja zostawałem w domu z dziadkiem, który opowiadał mi wiele historii z I i II wojny światowej. Potem, będąc już w pierwszych klasach podstawówki, interesując się trochę geografią, znalazłem stary atlas historyczny i zaciekawiłem się tym, dlaczego granice na nim są inne niż obecnie. I tak zacząłem badać historię. Natomiast robiąc drzewo genealogiczne swojej rodziny zacząłem interesować się historią regionalną i tak już pozostało.

Dziękuję pięknie za rozmowę i życzę kolejnych odkryć w czeluściach polskich i zagranicznych archiwach. 

Jolanta van Grieken-Barylanka

Poniżej tytuły książek i opracowań DanielaNowaka:

    1. Historia Starego Żmigrodu, Krosno 2001
    2. Stary Żmigród w średniowieczu, Krosno 2014
    3. Własność kościelna w wybranych parafiach obecnej diecezji rzeszowskiej w świetle metryki józefińskiej, w: „Teka Komisji Historycznej Oddział Polskiej Akademii Nauk w Lublinie, 2015 (w przygotowaniu)
    4. Początki osadnictwa i chrześcijaństwa w regionie jasielskim, w: Rocznik Kolbuszowski 2015 (w przygotowaniu)
    5. Państwo Żmigród w pierwszych latach zaboru austriackiego, Jasło i Region 2013, www.jasloiregion.pl
    6. Epidemie cholery na ziemi żmigrodzkiej w XIX wieku, Jasło i Region 2012, www.jasloiregion.pl  
    7. Denari Sancti Petri. O poborze Świętopietrza i zaludnieniu dekanatu zręcińskiego w XIV wieku, Jasło i Region 2012, www.jasloiregion.pl
    8. Z kart historii: Ksiądz Julian Beigert 1873-1957, Jasło i Region 2012, www.jasloiregion.pl
    9. Mieszkańcy Jasła w Metryce Józefińskiej z 1787 r., Jasło i Region 2012, www.jasloiregion.pl  
    10. Metryki Józefińskie i Franciszkańskie nie tylko dla genealogów. Instrukcja obsługi, 2015, www.pamiecbliskich.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *