Lokacja Łęk Dukielskich i Kobylan w świetle badań naukowych

Najwcześniejsze znane dokumenty dla Łęk Dukielskich i Kobylan, pochodzą z XIV wieku. Jak ten z 1366 roku, spisany na pergaminie, którego oryginał przechowuje Ossolineum. O tym, że w tym wieku te miejscowości już istniały, mówią także dokumenty o których wspomniano w wiekach późniejszych. Na przykład ten, który król Kazimierz Wielki wydał prawie 660 lat temu, spisany 22 sierpnia 1358 roku w Krakowie na pergaminie, a który jest królewskim zezwoleniem na lokowanie na prawie niemieckim wsi Kobylany i przyległych miejscowości. To ważna data, ponieważ wskazuje, że wtedy rozpoczął się proces kształtowania się nowoczesnej wsi, z sołtysem i tradycyjnymi łanami, centrum, kościołem, karczmą i młynem. Albo ten z 1364 roku, który po raz pierwszy podaje nazwę Łęk. – Są to najstarsze uchwytne źródłowo informacje o kluczu kobylańskim i tym samym o wsi Łęki – mówi historyk dr Andrzej Marzec. Ten znany i ceniony mediewista, nawiązując do mojego artykułu, odniósł się do problemu ważnych dat dla Łęk Dukielskich, jak i całego klucza kobylańskiego w wywiadzie zatytułowanym „Snucie hipotez musi mieć swoje granice”, który dostępny jest poniżej lub na stronie: http://lekidukielskiedukla.pl/?p=2302

Lokacja Łęk Dukielskich i Kobylan w świetle badań naukowych

Ten tekst napisałam dla Przyjaciół, Znajomych i wszystkich tych, którzy pytali mnie, jak to jest z naszymi jubileuszami: 750-leciem Kobylan i 650-leciem lokacji Łęk Dukielskich. Sprawdziłam więc, co mówią o tym dokumenty. Zapytałam też o to historyków. Odpowiedzi udzielili mi: pan Wiesław Filipczyk, kierownik Oddziału I Archiwum Narodowego w Krakowie (na Wawelu). I pan Andrzej Marzec, doktor nauk humanistycznych, historyk, mediewista, adiunkt w Zakładzie Nauk Pomocniczych Historii Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W badaniach pomógł mi też … matematyk, pan Marek Widurek z Draganowej, zafascynowany historią klucza kobylańskiego w średniowieczu. Oto efekt mojego historycznego śledztwa:

22 sierpnia 1358 roku król Kazimierz Wielki wydał zbiorowy dokument, którym nadawał właścicielowi Kobylan i przyległych miejscowości prawo do lokacji na prawie niemieckim. Ale mamy pecha. Mimo że zachowało się około 1000 dokumentów wydanych przez tego króla, to nie zachował się oryginał ważnego dla nas powyższego dokumentu. Nie znamy także jego kopii. Ale o tym, że taki dokument lokacyjny dla Kobylan i przyległych miejscowości został przez króla Kazimierza Wielkiego wydany mówią inne dokumenty. Jakie?

Zacznę od „Słownika historyczno-geograficznego ziem polskich w Średniowieczu” (dostępny on line). Hasło Kobylany jest w nim bardzo dokładnie opracowane i wszystkie dostępne archiwalne źródła podane. Oto dokładny zapis ze Słownika: 1358 Kazimierz W. nadaje pr. niem. C. z przyległymi wsiami (Kamiński → p. 7 s. 430; ZK 187 s. 170-2; → p. 3, 1531 r.). http://www.slownik.ihpan.edu.pl/search.php?id=7704&q=KObylany&d=0&t=0&s=1#m1

To prawda, że w gąszczu informacji, odnośników, skrótów, autorów, archiwalnych zasobów nie jest łatwo się poruszać. Przestudiowanie tych zapisów jest pracochłonne i wymaga czasu, skupienia i podstawowej wiedzy historycznej.

„Słownik” podając datę królewskiego dokumentu z 1358 roku powołuje się m. in. na opracowanie Adama Kamińskiego, „Nieznane karty z przeszłości miasteczka Dukli (1358-1540)”, w: „Prace z dziejów Polski feudalnej”, PWN 1960, s. 401-30; Kamiński z kolei powołuje się na samo źródło – zapis z 1531 r. w księdze ziemskiej krakowskiej z tego roku (Acta terrestria Cracoviensia) przechowywanej w Archiwum Narodowym w Krakowie. I tak od nitki do kłębka kierując się za Kamińskim do AN na Wawelu zbadałam

Co to za zapis, do czego służył i czy jest zapisem wiarygodnym?

Zapis z 1531 roku, który znajdujemy w Acta terrestria Cracoviensia, jest zapisem sądowym, a więc jak najbardziej wiarygodnym. – Staropolskie księgi sądowe, zarówno ziemskie jak i grodzkie, były księgami wiary publicznej, spełniały funkcję dzisiejszych ksiąg hipotecznych, nie ma więc żadnych podstaw żeby podważać wiarygodność informacji w nich zawartych – tłumaczy Wiesław Filipczyk z Archiwum Narodowego w Krakowie. Kierownik Oddziału I Archiwum (na Wawelu) dodaje, że bardzo duża część danych zawartych we wspomnianym wyżej „Słowniku” pochodzi właśnie z tych ksiąg, do których, poza wpisami dotyczącymi bieżącej działalności sądu, wpisywano czy, jak to wówczas określano, “oblatowano” teksty innych dokumentów, zwłaszcza dotyczących spraw własnościowych.

Choć dr Andrzej Marzec zaznacza, że zdarzały się wpisy, które były falsyfikatami, to jednak w tym przypadku przyznaje, że nie ma podstawy do wątpliwości.

Interesujący nas wpis z 1531 roku został sporządzony w związku ze sporem o klucz kobylański, a więc także o Łęki i Kobylany. Jest to spór, jak wyjaśnia „Słownik”, o dobra ojczyste, macierzyste i cioteczne (amittorum) oraz o prawa do dóbr i sum pieniężnych pozostałych po śmierci właścicieli klucza: braci Hieronima [zm. 1521] i Jakuba [zm. 1528] Kobyleńskich, jak i po śmierci żony Hieronima Kobyleńskiego – Katarzyny Kobyleńskiej [zm. ok. 1521].

Jedną ze stron sporu była Dorota z Tarnowa, wnuczka Hieronima i Katarzyny Kobyleńskich. Dorota rościła sobie prawo do klucza kobylańskiego, ponieważ jej nieżyjąca już wtedy matka, (zmarła w 1518 roku), była córką Hieronima i Katarzyny Kobyleńskich. Drugą stroną sporu był brat jej dziadka Hieronima – Jan Kobyleński, kasztelan rozpierski i jego syn Mikołaj. Wszyscy byli potomkami kanclerza Janusza zwanego Suchymwilkiem, który w 1366 roku przepisał dobra kobylańskie na swoich bratanków, zastrzegając, że z dziedziczenia wyłączone są kobiety.

Kanclerz Janusz zapisując swoje dobra w 1366 roku bratankom chciał, aby ta regulacja zapobiegła rodzinnym sporom. Tymczasem okazało się, że było odwrotnie. Ponad 150 lat później wybucha interesujący nas spór, dzięki któremu mamy informację o ważnych dokumentach lokacyjnych dla Kobylan i przyległych miejscowościach.

Spór rozgorzał, ponieważ kolejny właściciel klucza kobylańskiego, Hieronim Kobyleński, nie miał syna. Dlatego w 1496 roku, idąc w ślady swojego przodka, zeznaje, że „aprobując ordynację swego przodka kanclerza Janusza potwierdzoną przez Kazimierza Wielkiego w 1366 roku i nie mając męskiego potomstwa na zasadzie tej ordynacji darowuje braciom Janowi i Jakubowi Kobyleńskim odziedziczone genealogicznie po kanclerzu dobra” – (Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczpospolitej Polskiej z archiwum tzw. bernardyńskiego we Lwowie, t. I-XIX, Lwów 1868-1906).

Aby sytuację jeszcze bardziej skomplikować, to obdarowany przez Hieronima brat – Jan z Kobylan – przekazuje swoją część synowi Mikołajowi. Obydwaj uważali, że Dorocie nic się nie należy, ponieważ jest kobietą, a przodek Janusz Suchywilk wykluczył kobiety z prawa do dziedziczenia tych dóbr.

To ich w 1529 roku Dorota oskarża o to, że gwałtem wydarli jej dobra kobylańskie, w tym: „Makowiska, Sulistrowa, Łęki, Głośce, Draganowa, Załęże, Markuszka, Łężyny i Gorzyce, które ona posiadła po śmierci jej babki Katarzyny Krejdlarówny, wdowy po Hieronimie z Kobylan”. Na jej rzecz świadczy Mikołaj Rataj, woźny sądowy, który oświadcza, że w roku poprzednim [1527] był przez Jakuba i Mikołaja Kobyleńskich porwany (fuit receptus) i przywiedziony do grodu w Bieczu (Acta Castrensia Biecensia w Archiwum Narodowym w Krakowie) dla zeznania o przeprowadzeniu na ich rzecz wwiązania (czyli faktycznego wprowadzenia nowego dziedzica w posiadanie) do dóbr „Kobylany, Łęki, Sulistrowa, Makowiska, Głośce i Draganowa”.

Po kilkuletniej batalii sądowej król dał Dorocie prawo trzymania w zastawie tych dóbr na poczet przysądzonej sumy 6200 fl., Dorota „miała je dzierżyć, jako zastaw, aż do spłaty tej sumy”.

To właśnie wtedy Dorota „zgodnie z wyrokiem króla i w jego obecności, składa na ręce Marcina Myszkowskiego [tenutariusza /dzierżawcy/ dębowieckiego] wszystkie posiadane przez siebie osiem dokumentów pergaminowych dotyczących dóbr Kobylany z wsiami, zaś Myszkowski pod wadium 6000 fl. zobowiązuje się przekazać nieobecnemu Mikołajowi Kobyleńskiemu te dokumenty”.

Dokumenty, które przekazała Dorota w obecności króla, są w „Słowniku” wymienione: „Dorota, zgodnie z wyrokiem króla i w jego obecności, składa na ręce Marcina Myszkowskiego [tenut. dębowieckiego] wszystkie posiadane przez siebie osiem dokumentów pergaminowych dotyczących dóbr Kobylany z wsiami, zaś Myszkowski pod wadium 6000 fl. zobowiązuje się przekazać nieobecnemu Mikołajowi Kobyleńskiemu te dokumenty: Kazimierza W. z 1364 i 1358, dwa dokumenty Katarzyny i jej męża Hieronima Kobyleńskich z 1513, tejże Katarzyny dla męża z 1512, Stanisława z Trzewlina na rzecz Anny z Cobylan z 1437, Janusza komesa de Magna Ida i z Cobylan z 1359 oraz wdowy Katarzyny i jej synów Przecława i Domarada z Cobylan z 1401 r. (ZK 187 s. 170-2; Kamiński p. 7 s. 429-30);

Wiemy także, że wszystkie dokumenty zostały następnie wydane przez Marcina Myszkowskiego Mikołajowi Kobyleńskiemu w 1532 roku. Wspomina o tym Adam Kamiński w dodatku nr 3, powołując się na potwierdzenie odbioru z 24 kwietnia 1532 r., zawarte w księdze ziemskiej krakowskiej (sygnatura 29/1/0/8.1/641, dawna sygnatura Terr. Crac. 188 s. 228). Zatem jest to już druga wzmianka o interesującym nas dokumencie. Nie wiemy jednak, co się z nim stało w kolejnych latach, choć zdaniem krakowskiego historyka mogły zostać wpisane do ksiąg sądowych, ziemskich lub grodzkich staropolskiego województwa krakowskiego, ewentualnie nawet do centralnie prowadzonej w Warszawie metryki koronnej. Tak więc szansa na ich odnalezienie wciąż istnieje. Dopóki jednak tych dokumentów nie mamy, spróbujmy się dowiedzieć:

 Co dokładnie napisano w dokumencie z 12 maja 1531 roku?

Secunda litera etiam regis Kazymiri cum appenso sigillo; iuris Teutunici villarum Cobile et alarium ad ipsam pertinentium, sub actu et data Cracoviae in octava Assuptionis Sanctae Mariae anno Domini millesimo tricentesimo quinquagesimo octavo (22 XVIII 1358) – za Adam Kamiński, „Nieznane karty z przeszłości miasteczka Dukli (1358-1540)”, w: „Prace z dziejów Polski feudalnej”, PWN 1960, s. 430

Dzięki uprzejmości cytowanego już historyka Wiesława Filipczyka z Archiwum Narodowego w Krakowie mamy, dokonane przez niego, dokładne tłumaczenie interesującego nas fragmentu łacińskiego tekstu.

Drugi dokument także króla Kazimierza z przywieszoną pieczęcią, prawa niemieckiego wsi Kobyle i innych do niej przyległych, wystawiony i datowany w Krakowie w oktawę Wniebowzięcia Świętej Marii roku Pańskiego tysiąc trzysta pięćdziesiątego ósmego.

Oto kopie oryginalnego wpisu:

Ustaliłam już wcześniej, że taki zapis w księdze sądowej jest zapisem wiarygodnym. Ale nadal nie wiemy, jaką treść ten cytowany dokument z 1358 roku zawierał. Możemy jednak przypuszczać, że nie różnił się od podobnych, które zachowały się do naszych czasów, ponieważ podobne lokacje dokonywały się na podstawie opracowanych wzorów. Takim wzorem było prawo magdeburskie.

W tym przypadku mowa jest o wspólnym dokumencie lokacyjnym dla kilku wsi. Czy to możliwe? Przecież każda wieś powinna mieć własny dokument lokacyjny. Wiesław Filipczyk wyjaśnia, że w tym przypadku mógł być wydany dokument zbiorczy, ponieważ wystawcą dokumentu był król, a wieś była własnością prywatną. – Pozwolenia na lokację dla wielu wsi zawarte w jednym dokumencie królewskim są znane w odniesieniu do króla Kazimierza Wielkiego, dokument z 1358 r. nie jest więc wyjątkiem – tłumaczy historyk.

Także doktor Andrzej Marzec podkreśla, że dokument królewski nie był jednoznaczny z faktem lokacji, a tylko zezwoleniem na jej dokonanie. – Sama lokacja mogła mieć miejsce znacznie później. Może o tym świadczyć to, że w tej samej sprawie z 1531 roku zachowała się wzmianka o przywileju na sołectwo w Głoścach (wsi z klucza kobylańskiego) z roku 1401 i jest to zapewne ślad przywileju lokacyjnego – mówi dr Marzec.

Dokument królewski możemy porównać zatem do obecnej ustawy przyjętej przez parlament i podpisanej przez prezydenta. Ustawa, która zawiera ogólne wytyczne, realizowana jest w praktyce poprzez wydawanie ministerialnych rozporządzeń. Takimi rozporządzeniami dla poszczególnych wsi mogły być, a właściwie musiały być, kolejne dokumenty dotyczące lokacji, wydawane przez właściciela wsi. Była to swoista umowa pana lokowanej miejscowości z zasadźcą. Zawsze był to sołtys, który organizował życie wsi na nowych zasadach, musiał wyznaczyć granice gospodarstw (łanów), jak i granice samej wsi. Takie dokumenty mogły być wystawione w tym samym roku, albo później. – W źródłach nie ma jednak żadnych informacji o takich kolejnych dokumentach dla Kobylan czy Łęk Dukielskich – przyznaje Wiesław Filipczyk

Z historii innych wsi wynika, że umowy szczegółowe mogły być wystawione w tym samym roku, albo później, czasem trwało to wiele lat, czasem były takie dokumenty ponawiane, jeśli zorganizowanie wsi na nowych zasadach się nie powiodło. Tak było w przypadku Dukli. Z kolei w pozyskanym niedawno dokumencie dla Łęk z 1719 roku jest zaznaczonych kilka pustych łanów, co może świadczyć o tym, że jeszcze na początku XVIII wieku wieś miała problem z pełnym zagospodarowaniem wsi.

Uzyskanie pozwolenia na lokację na prawie niemieckim nie było wcale łatwe. Można je było uzyskać na prośbę i w zamian za jakieś szczególne zasługi. Początkowo właściciel nie miał z tego powodu korzyści, mógł na nie liczyć później. Przede wszystkim lokacja przyciągała nowych ludzi, tak jak dzisiaj strefa ekonomiczna przyciąga nowe firmy. Właściciel nie musiał już sam nadzorować danej wsi, bo robił to za niego zasadźca, a więc sołtys, który musiał zdawać sprawozdania i przekazywać należności.

W niedalekiej Kopytowej taki dokument wydano 10 lat wcześniej, w 1348. Ale wówczas Kopytowa była własnością królewską, dopiero od 1354 roku staje się własnością szlachecką, a ponad 30 lat później – własnością klasztoru w Koprzywnicy. I tak w 1348 roku król Kazimierz Wielki pozwala Mikołajowi z Kopytowej lokować na prawie magdeburskim wieś na 40 łanach nad rzeką Kopytową. Sołtys Mikołaj otrzymuje 3 łany wolne z prawem dziedziczenia i 1 łan na skotnicę (pastwisko), 4 ogrody wolne i trzeci den. z kar. Mieszkańcy otrzymują 20 lat wolnizny. Po jej upływie kmiecie winni płacić 8 skojców czynszu z łanu. W czasie sądu sołtys winien dawać 1 obiad rocznie a kmiecie 2 lub płacić w zamian 8 skojców. Zniesione zostają wszystkie ciężary i powinności wynikające z prawa polskiego. Wieś otrzymuje immunitet sądowy. Sołtys obowiązany jest do wyprawy wojennej z kopijnikiem na koniu (Kodeks dyplomatyczny Małopolski 3, 687); Chorągiew kopijnicza to cieżkozbrojna jazda uzbrojona w kopie i miecze.

W Łajscach (do 1354 roku własność królewska, potem szlachecka) sołtys otrzymuje 1/2 łana, dochód z kar i z czynszu. Kmiecie we wszystkich wsiach mają być sądzeni wg prawa magdeburskiego. Sołtys obowiązany jest do wyprawy wojennej na koniu wartości 3 grzywny, z kopią. Powinności klasztorowi winien świadczyć sołtys jak inni sołtysi w powiecie bieckim (ZDM 2, 348); ZDM – Zbiór dokumentów Małopolskich, wyd. S. Kuraś i I. Sułkowska-Kurasiowa, t. I-VIII, Kr.-Wr. 1962-1975. Jednak te powyższe miejscowości na pewno nie są tymi „przyległymi” do Kobylan.

O jakie więc „przyległe” miejscowości może chodzić?

Historyk z Archiwum na Wawelu uważa, że nie da się jednoznacznie ustalić, jakie wsie obejmowało sformułowanie o “innych wsiach”. – Mogły to być wszystkie wsie wchodzące w skład klucza kobylańskiego w tym momencie, mogły być tylko niektóre. Bez samego dokumentu (oryginału czy kopii) wszystkie ustalenia pozostają hipotezami. Podobnego zdania jest doktor Andrzej Marzec, który uważa, że dzisiaj trudno to zweryfikować, o które wsie chodzi.

Przypomnijmy, że w 1366 roku w skład klucza Kobylańskiego wchodziło 16 miejscowości, z których do dzisiaj przetrwało dziesięć: Chyrowa, Draganowa, Dukla, Głojsce, Iwla, Kobylany, Łęki, Makowiska, Mszana, Sulistrowa. Leszczyna, Pankracowa Wola, Rybitwy czy Zawandole zniknęły z mapy, najczęściej podzielone przez okoliczne miejscowości lub przez nie wchłonięte. „Słownik” wymienia dwukrotnie miejscowości, o które toczy się spór. Raz są to „Makowiska, Sulistrowa, Łęki, Głośce, Draganowa, Załęże, Markuszka, Łężyny i Gorzyce” innym razem: „Kobylany, Łęki, Sulistrowa, Makowiska, Głośce i Draganowa”. Czy te ostatnie wymienione miejscowości sugerują, że są to właśnie owe „przyległe wsie”?

Osiem lat wcześniej (licząc od dokumentu pozwalającego na lokację Kobylan) istniały już Makowiska, wspomina je słownik: (1350 de Macoviszcz – MV 2 s. 336; MV I, II – Acta camerae apostolicae, wyd. J. Ptaśnik, t. I-II, Kr. 1913)

Od roku 1366 do 1531 minęło ponad 150 lat i przez ten okres klucz był dziedziczony albo jako całość, ale mogły być dziedziczone też wchodzące w jego skład poszczególne wioski, a czasem nawet ich część. Ale kilka wiosek „przyległych do Kobylan” może z całą pewnością uważać, że dokument lokacyjny dotyczył także ich miejscowości. Nawet historycy opisujący dzieje Dukli (m.in. Jadwiga Morawska), opierając się na ustaleniach Kamińskiego) uważają, że także Dukla mogła uzyskać prawo lokacyjne niemieckie właśnie w 1358 roku, a może nawet przed tą datą. Skoro wymienieni powyżej historycy uważają, że Dukla może należeć do tych „przyległych wsi”, to nie ma wątpliwości, że należały do nich także Łęki. Wszak Łęki Dukielskie leżą między Duklą i Kobylanami. Na dodatek Kobylany i Łęki to wsie związane ze sobą historycznie jak rzepy. Przez wieki stanowiły wspólną parafię, stąd mają także wspólną historię i wspólne jubileusze. Podobnie jak Sulistrowa czy Draganowa, położone po drugiej stronie Kobylan.

Ale jeśli nawet byłyby jakieś wątpliwości co do „przyległych wsi”, to Kobylany, które wtedy były ważniejsze od Dukli, takich wątpliwości już mieć nie powinny i za dwa lata, 22 sierpnia 2018 roku, zgodnie z historyczną wiedzą, mogą świętować… 660-lecie uzyskania królewskiego pozwolenia na lokację wsi na prawie magdeburskim.

Z dnia 28 sierpnia 1366 roku mamy z kolei pierwszy, zachowany w Ossolineum, dokument oryginalny – pergamin. Ale nie jest to dokument lokacyjny. W dokumencie tym kanclerz Janusz Suchywilk przepisuje dobra kobyleńskie na swoich bratanków, zastrzegając, że z dziedziczenia wyłączone są kobiety. To na podstawie tego dokumentu Koło Miłośników Historii Łęk Dukielskich zainicjowało obchody 650-lecia pierwsze wzmianki o Łękach zachowane w oryginalnym dokumencie.Tę datę Koło postanowiło uczcić obeliskiem przy szkole, a obok zaplanowano podświetlaną tablicę z mapą katastralną Łęk z 1850 roku i z informacją historyczną w językach polskim i angielskim. W projekcie tym rok 1366 był poprzedzony trzema kropkami, aby dobitnie zaznaczyć, że nie jest to data powstania czy lokacji wsi. Do realizacji tego projektu jednak nie doszło.

Zrealizowano natomiast tablicę, która błędnie informuje o 650-leciu lokacji Łęk Dukielskich:

Podobnie w Kobylanach świętowano 750-lecie istnienia, mimo że data ta nie ma potwierdzenia w dokumentach. Nie ma bezpośrednich dowodów na wcześniejsze istnienie Kobylan czy Łęk. Historia tych konkretnych miejscowości opisywana przed datą 1358, 1364 czy 1366 oparta jest na dowodach pośrednich, które istotnie wskazują, że wsie te istniały wcześniej. Taką wersję wydarzeń przedstawia wielu historyków, wymienię tylko dwóch:

Adam Kamiński – „Badania archeologiczne w okolicy /…/, Wietrzna wykryły dawne ślady zasiedlenia w postaci grodziska z zabytkami kultury łużyckiej i wczesnośredniowiecznym grodem z wieku X-XI” – napisał historyk w opracowaniu „Nieznane karty z przeszłości miasteczka Dukli (1358-1540)”, w: „Prace z dziejów Polski feudalnej”, PWN 1960, s. 401-30; Przyjmując słuszną logikę Kamińskiego, Wietrzno, ale pewnie także Łęki jak i Kobylany powinny obchodzić już … 1000 lecie istnienia. Ale oczywiście nie będę kontynuować tej myśli, bo to zadanie dla archeologów.

Janusz Kurtyka myślał podobnie. W opracowaniu „Południowy odcinek granicy polsko-ruskiej we wczesnym średniowieczu (przed 1340 r.) w świetle źródeł historycznych” nakreślił nawet ciekawą mapkę, w której umieścił nasze wsie, jako „dobra rycerskie poświadczone źródłowo lub prawdopodobnie istniejące w XIII wieku”. Autor wrzucił wszystkie wsie do jednego worka, choć dla Kobylan, jak i dla Łęk bezpośrednich źródeł na to, że rzeczywiście istniały w XIII wieku nie podał. Kurtyka asekurował się użytym w opisie mapy wyrazem „prawdopodobne”.Mapa pochodzi z: Janusz Kurtyka, Południowy odcinek granicy polsko-ruskiej we wczesnym średniowieczu (przed 1340 r.) w świetle źródeł.

Zgadzam się z Kurtyką, że Łęki, Kobylany, Sulistrowa, Draganowa itd. już wtedy istniały i prawdopodobnie w wieku XII przeszły w ręce rycerskiej rodziny Bogoriów. Ale dokumentów na to nie ma. Wypowiedzi, że „pierwsze wzmianki o Kobylanach pochodzą z XII wieku”, albo że „istnieją dokumenty potwierdzające, iż w 1343 roku był już w Kobylanach kościół”, czy informacje o “kościele, zarządzie władcy i pomyśle szkoły”, nie mają żadnej wartości  historycznej i trudno traktować je jako wiarygodne, a “pomysł szkoły” w Kobylanach w 1343 r.” to już czysta fantastyka. Wzmianka o pierwszym udokumentowanym plebanie kościoła parafialnego w Kobylanach, jaką podaje “Słownik” pochodzi z 1415 r. z ksiąg ziemskich bieckich.

Pobliskie Wietrzno może świętować już w tym roku 832 rocznicę pierwszej wzmianki o istnieniu wsi, bo ma na to dokumenty. To z dokumentów wiemy, że w XII wieku, konkretnie w 1185 roku Mikołaj Bogoria podarował kilka wsi, w tym Wietrzno klasztorowi cystersów w Koprzywnicy. Podstawowym dokumentem zaistnienia wsi jest akt darowizny króla Kazimierza Sprawiedliwego z 1185 r. Wietrzno występuje jeszcze w kilku innych dokumentach z XIII wieku (przywilejach czy darowiznach), ale Kobylan ani Łęk w nich nie ma.

Jolanta van Grieken-Barylanka

Maj 2017 r.

Snucie hipotez musi mieć swoje granice

O historycznie udokumentowanych datach, historii klucza kobylańskiego i Łęk Dukielskich mówi doktor nauk humanistycznych 

Andrzej Marzec

historyk, adiunkt w Zakładzie Nauk Pomocniczych Historii Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który specjalizuje się w historii społeczno-politycznej późnośredniowiecznej Polski. Wywiad jest też dostępny na stronie: http://lekidukielskiedukla.pl/?p=2302

 – Panie Doktorze, opisując historię Łęk Dukielskich nie można pominąć historii Kobylan i tzw. klucza kobylańskiego. Co tak naprawdę wiemy o kluczu kobylańskim, a zwłaszcza o jego najbardziej znanym właścicielu?

Dr Andrzej Marzec: Powstanie zwartego kompleksu majątkowego wokół Dukli i Kobylan jest przedmiotem uwag historyków już od jakiegoś czasu. Miało to związek przede wszystkim z faktem, iż przynajmniej od roku 1364 ich właścicielem był kanclerz krakowski Kazimierza Wielkiego Janusz Suchywilk. Z racji, że była to jedna z najważniejszych osobowości ówczesnego życia politycznego w Królestwie Polskim, historycy starali się dociec jej zaplecza rodzinnego i majątkowego, po to, aby dokładnie wyświetlić kulisy kariery. Nie ulega wątpliwości już obecnie, że Suchywilk wszedł w posiadanie majątków skupionych wokół Żmigrodu i Kobylan w drodze kupna lub zamiany, a nie w drodze dziedziczenia.

– Skąd to przekonanie, że Suchywilk nie dziedziczył tych wsi, tylko je zamienił lub kupił?

Dr A. Marzec: Ponieważ nie znamy dokładnie genealogii wstępnych kanclerza, zmuszeni jesteśmy do stawiania lepszych, bądź gorszych hipotez. Z Kroniki Jana z Czarnkowa wiadomo, że kanclerz urodził się w ziemi sandomierskiej, we wsi Strzelce i że pochodził z rodu Grzymałów, zaś jego matka była siostrą arcybiskupa gnieźnieńskiego Jarosława ze Skotnik h. Bogoria. Najważniejsza część krewnych kanclerza mieszkała w Wielkopolsce, ponieważ tam znajdowało się największe skupisko rycerzy h. Grzymała. Jego rodowcem np. był ówczesny wojewoda kaliski Przecław z Gułtów. Tak więc można domniemywać, że obecność Grzymałów w Małopolsce w wieku XIV była stosunkowo świeżej daty.

– Mimo to nadal nie rozumiem, dlaczego stawia Pan tezę, iż Janusz Suchywilk kupił lub zamienił nasze wsie, a nie dziedziczył? Pana tłumaczenie wyjaśnia bowiem tylko wątpliwości związane z rodziną ojca. A co z matką? Przecież mógł dziedziczyć po matce? A właściwie po bracie matki, stryju Jarosławie, który był arcybiskupem i nie miał dzieci?

Dr A. Marzec: Matka Janusza, Bogorianka, mogła wnieść do małżeństwa dobra, będące oprawą jej posagu, ale ponieważ miała braci, można się domyślać, że woleli oni spłacić siostrę niż alienować rodzinne majątki. Było to częstą praktyką w tym czasie. Możliwe w ogóle, że już zawierając małżeństwo wniosła żywą gotówkę, a nie dobra ziemskie, a wówczas mąż był zobowiązany, po przejęciu pieniędzy, zabezpieczyć żonie oprawę posagu i oczywiście wiana. Nawet jeżeli Suchywilk przejął od Bogoriów jakieś dobra w rejonie Żmigrodu to nie mogły być one duże. Mogły dać mu jednak jakiś punkt zaczepienia dla zbudowania kobylańskiego klucza.

– Sądziłam, że wiemy więcej o pochodzeniu i rodzinie Janusza Suchegowilka?

Dr Andrzej Marzec: Niestety nie znamy ojca Janusza, co poważnie utrudnia dalsze studia nad genealogią Suchegowilka. Postawiona przeze mnie wiele lat temu teza, że ojcem kanclerza był Pakosław z Januszewic okazała się nie do utrzymania. Wiadomo natomiast bardzo dobrze, że kanclerz miał brata Cztana, który przejął po ojcu majątki w ziemi sandomierskiej czyli Oleśnicę i Strzelce i posiadał być może także przynajmniej część Baranowa Sandomierskiego, w której na pewno dziedziczył w roku 1376 jego syn Piotr. Synowie Cztana stali się także spadkobiercami majątku, który zdołał zgromadzić ich stryj Janusz Suchywilk. On sam zaś, jako duchowny nie posiadał potomstwa. Przekazanie majątków w rejonie Dukli na ręce bratanków nastąpiło ostatecznie prawdopodobnie przy okazji przejścia Suchegowilka z kanclerstwa krakowskiego na arcybiskupstwo gnieźnieńskie w roku 1374.

– Jaki duży to był obszar?

Dr A. Marzec: Klucz kobylański, w ramach którego znajdowała się wieś Łęki, obecnie Łęki Dukielskie, znajdował się na wschód od Nowego Żmigrodu i sięgał na południu aż po Duklę. Był to dość rozległy i zwarty terytorialnie kompleks dóbr. Jego powstanie, jako jednorodnego własnościowo kompleksu, ma jednak stosunkowo krótką metrykę, choć obszar wokół Żmigrodu jest bardzo starym terenem osadniczym. Do połowy wieku XIV własność na obszarze późniejszego klucza kobylańskiego była bowiem dość zróżnicowana. Żmigród jeszcze w wieku XII stał się ośrodkiem administracyjnym, który przejął funkcje od upadającego grodu w Wietrznie. Wokół nowego ośrodka zaczęło kształtować się podległe mu terytorium, nazywane jeszcze w wieku XV przez Długosza „territorium Smigrodensis”. Jednak funkcje administracyjne Żmigrodu nie przetrwały do późnego średniowiecza i w II połowie wieku XIII dominującym punktem w tym rejonie stał się na trwałe Biecz (tym bardziej po oddaniu go we władanie księżnej Kindze). Dekompozyja okręgu żmigrodzkiego była spowodowana najprawdopodobniej nadaniami monarszymi na rzecz rycerstwa. Jednak używanie terminu „terytorium” dla określania obszaru wokół Żmigrodu jeszcze w końcu średniowiecza, świadczy o przetrwaniu w świadomości ówczesnych ludzi historii tych terenów oraz o istnieniu zapewne dość precyzyjnych jego granic, które dla współczesnych były zapewne dość oczywiste, mimo niejednolitości własnościowej.

– Dodam, że jeszcze pokolenie moich rodziców miało swoisty rodzaj sentymentu do Żmigrodu, jako miejsca nie tylko starego, ale i ważnego dla regionu.

Dr A. Marzec: O tym, że wokół Żmigrodu istniał okręg grodowy świadczą też nazwy miejscowe: Rybitwy (dziś nie istniejące) i Kobylany, wcześniej nazywane Kobyle. Są to nazwy odnoszące się do wczesnośredniowiecznych osad służebnych, których mieszkańcy wykonywali pewne prace na rzecz grodu i stąd nazwy ich wsi. Kobylany pochodziły od hodowli koni i utrzymywania pastwisk. W roku 1305 sam Żmigród nie znajdował się już nawet w rękach monarszych, ale był własnością Jakuba h. Bogoria, podkomorzego sandomierskiego. Potem zaś (najwcześniej od 1320) w rękach jego spadkobierców h. Lis. Jakub ze Żmigrodu, jak można przypuszczać, przeniósł główną rezydencję ze Starego Żmigrodu do Nowego i zaczął budować w nim nowy zamek, zaś resztki starego grodziska były jeszcze użytkowane w wieku XV. W roku 1331 papież Jan XXII wydal zgodę na umiejscowienie w Nowym Żmigrodzie klasztoru dominikańskiego. W roku 1354 król Kazimierz Wielki był właścicielem jeszcze przynajmniej trzech wsi, położonych na północ od Żmigrodu: Łubna, Kopytowej i Łajsców. W roku tym bowiem sprzedał te wsie braciom Święsławowi, Prokopowi i Piotrowi h. Bogoria, synom nieżyjącego już wówczas wojewody krakowskiego Mikołaja Bogorii. Tak więc własność rycerzy z rodu Bogoriów była w tym rejonie stara i dość trwała. Innym znaczącym właścicielem ziemskim w okolicach Żmigrodu był klasztor tyniecki, który otrzymał w tym rejonie bogate nadanie jeszcze na przełomie XI i XII wieku. Przez pewien czas, przed 1366 rokiem, był właścicielem wsi Sulistrowa, która potem weszła do kobylańskiego klucza. Od roku 1185, ziemską własność na północ od Żmigrodu posiadali cystersi z Koprzywnicy, których klasztor fundował komes Mikołaj Bogoria, jeden z najstarszych znanych przedstawicieli tego rodu. Na obszarze żmigrodzkim działały do początku wieku XIV dwie parafie w Żmigrodzie Starym i Nowym, dopiero potem powstały następne wydzielone ze wspomnianych dwóch: Mytarz (1328), Nienaszów (1337) i Kobylany (1374-1415).

– Zatem możemy powiedzieć, że zaczyna się zmierzch świetności Żmigrodu? A co dzieje się z kluczem kobylańskim?

Dr A. Marzec: W pierwszej połowie wieku XIV terytorium żmigrodzkie należało do obszarów tracących swą administracyjno-ustrojową funkcję, ale było obszarem dobrze zagospodarowanym i posiadającym starą metrykę. Własność na tym terenie była zróżnicowana i podzielona między króla, Kościół i rycerstwo. Zwiększenie materiału źródłowego, który pozwala śledzić losy miejscowości klucza kobylańskiego zaczyna się dopiero od połowy wieku XIV. Dzięki zapisom sprawy sądowej toczonej w Krakowie przed sądem nadwornym przez Dorotę z Tarnowa i Mikołaja Kobyleńskiego dysponujemy najstarszymi wzmiankami o szeregu wsi, które klucz kobylański tworzyły oraz najstarsze informacje dające możliwość rekonstruowania powstawania tego kompleksu majątkowego. Niestety pisarz sądowy w 1531 roku nie dokonał wpisania in extenso treści przedstawionych przez Dorotę dyplomów, ale dokonał ich lakonicznej regestracji. Nie wpisywał całej treści dokumentów, ponieważ nie były one argumentami w sprawie, ale zostały przez nią przekazane Mikołajowi w wyniku wyroku królewskiego sądu. Dorota ustępując z pretensji do własności w kluczu kobylańskim była zmuszona oddać prawowitym właścicielom wszystkie dokumenty odnoszące do własności tych dóbr. Ponadto można podejrzewać, że pisarz sądowy nie do końca dobrze odczytał pokazane mu dyplomy, ponieważ w zachowanych regestach jest dużo niejasności, wskazujących być może na nieumiejętność poprawnego odczytania gotyckiego pisma. Niemniej 4 z 8 przekazywanych dokumentów dotyczą spraw z wieku XIV i samego początku XV.

– Proszę przybliżyć nam te dyplomy, jak Pan je określa. W rzeczywistości były to dokumenty spisane na pergaminie z pieczęciami. To z nich czerpiemy wiedzę o najdawniejszej historii Łęk.

Dr Andrzej Marzec: Bez wątpienia były to pergaminowe dokumenty, z woskowymi pieczęciami. Najstarszy dyplom przedstawiony w sądzie w roku 1531 nosił datę 22 sierpnia 1358 i był królewskim zezwoleniem na lokowanie na prawie niemieckim wsi Kobyle (Kobylany) „et aliarum ad ipsam pertinentium”. Drugi był prywatnym dokumentem postaci opisanej przez XVI-wiecznego pisarza jako: „comes Joannissius de Magna Ida heres de Cobyle”. Nosi on datę „infra ocatavas Omnium Sanctorum” w roku 1359, co daje przedział czasowy między pierwszym a siódmym listopada. Pergamin dotyczył sołectwa we wsi Leszczyny. Trzeci dokument to królewski dyplom z datą 21 października 1364, wystawiony, jak zapisano w XVI wieku „in regno Ungariae”, ale zaznaczono, że przy dokumencie wisiała królewska pieczęć. Król potwierdzał zamianę wsi Kobyle, Zagórze, Łąka i innych. Widać więc, że regesty zostały spisane w sposób bardzo lakoniczny i do tego niejasny. Do tego zespołu zapisek można dodać jeszcze jeden dokument, ale bardzo ważny, z roku 1366. Jest to także królewskie potwierdzenie nadania dokonanego przez kanclerza krakowskiego Janusza Schegowilka na rzecz swoich bratanków, synów Cztana: Wilczka, Piotra, Mikołaja i Mroczka. Nadanie zaś obejmowało wsie: Kobyle, Makowiska, Sadki, Leszczyna, Sulistrowa, Zagórze, Łęki, Pankracowa Wola, Chirwatowa Wola, Głojsce, Dukla, Zawądole, Mszana, Draganowa, Iwla i Rybitwy. To są najstarsze uchwytne źródłowo informacje o kluczu kobylańskim i tym samym o wsi Łęki.

– Co z nich wynika?

Dr Andrzej Marzec: Otóż najpierw należy zweryfikować owe przekazy pod kątem wiarygodności. Wpisy do ksiąg sądowych w latach trzydziestych XVI wieku wskazują, że w rękach Doroty znajdowały się na pewno dokumenty, traktowane jako dowody własności w Kobylanach i innych wsiach. To działa na korzyść tych źródeł, ale nie niweluje wątpliwości. Pierwszy regest dotyczący królewskiego pozwolenia na lokację Kobylan oraz przynależnych do nich wsi jest najmniej wątpliwy, ale też nie przekazuje nam zbyt wielu informacji. Poza Kobylanami nie wiemy jakie były to miejscowości, a snucie hipotez musi mieć swoje granice. Drugi regest jest bardzo ciekawy, ponieważ podaje imię właściciela Kobylan – Janusza z Wielkiej Idy (Magna Ida). Problem w tym, że nazwa miejscowości nic nie mówi i nie daje się zidentyfikować. Jednak dzięki temu regestowi wiemy, że właściciel Kobylan lub ich części, był także właścicielem wsi Leszczyna. Biorąc po uwagę jego imię, uwaga od razu kieruje się w stronę kanclerza Krakowskiego Janusza Suchegowilka. Trzeci z regestów wspomina, że król potwierdził zamianę wsi Kobyle (Kobylany), Łęki (Łęki Dukielskie) i Zagórze oraz innych. Nie wiadomo z kim i przez kogo i na co została dokonana zamiana. Do tego data dokumentu jest niepewna, ponieważ podano 21 października, a miejsce to Królestwo Węgier. Tymczasem inny królewski dokument z tego czasu wskazywać może, że król 25 października był w Szydłowie, gdzie również wystawił dokument, zachowany w pełnym brzmieniu. To tylko pokazuje, jak nie radził sobie z odczytem pisarz w wieku XVI i zapewne coś pomylił. Jedynie dyplom z roku 1366, zachowany w pełnym brzmieniu, a wydany na podstawie pergaminowego oryginału nie budzi żadnych wątpliwości.

– Ten pergamin ma wielką historyczną wartość przede wszystkim dlatego, że zachował się w oryginale. Ale nie może być uznawany za datę lokacji Łęk?

Dr Andrzej Marzec: Jest to pierwsze źródło, na podstawie którego można określić zasięg i wielkość klucza kobylańskiego, zaś treść królewskiego dokumentu wskazuje, że kanclerz Suchywilk ukończył komasację majątków i zabezpieczył prawnie ich własność na przyszłość, wskazując na synów swego brata i ich męskich potomków. Dlatego też istnieje duże prawdopodobieństwo, że dokumenty starsze, znane tylko z nieporadnych regestów także odnoszą się do osoby kanclerza i jego działań majątkowych, czyli tworzenia klucza kobylańskiego. Czy Łęki były już wówczas lokowane na niemieckim prawie? Nie wiadomo, ale dla istnienia miejscowości lokacja nie była konieczna. Szereg wsi nigdy nie zostało lokowanych.

– A kim jest Janusz z Wielkiej Idy? Zdaje się, że wciąż nie znamy jego tożsamości?

Dr Andrzej Marzec: To najbardziej frapująca postać. Janusz z Wielkiej Idy. Janusz Kurtyka próbował łączyć tę nazwę z Iwnem wielkopolskim skąd pisali się Grzymałowie, a więc rodowcy Suchegowilka, ale Adam Szweda wykazał, że nazwa Iwno Maior występuje dopiero od połowy wieku XV, więc w XIV nikt nie użyłby jej. Może chodziło o Iwlę, ale skąd wziął się dodatek „Magna”? Ponadto na rok 1364 datowany jest regest mówiący o zamianie wsi w tym Kobylan. Można więc przypuszczać, ze w roku 1359 Suchywilk nie był jeszcze właścicielem Kobylan i Łęk, ale jakiś inny „Ioannissius”, który zamienił te wsie z kanclerzem krakowskim dopiero w roku 1364. Nie jest to jednak wytłumaczenie takie proste, ponieważ to, że w regeście napisano, że zamiana dotyczyła Kobylan nie znaczy, że całych. Mogło być również tak, że w roku 1359 Suchywilk był już właścicielem części Kobylan, może nawet większej części i może to on już rok wcześniej dostał królewską zgodę na lokację wsi na niemieckim prawie. W roku zaś 1364 zdołał przyłączyć do swojej części resztkę znajdującą się w cudzych rękach i ponadto jeszcze Łęki. Proces zbierania w całość klucza zakończył w roku 1366.

– I wtedy przekazał klucz bratankom, ale okazuje się że tylko na papierze?

Dr Andrzej Marzec: Suchywilk gospodarował tymi dobrami jeszcze w roku 1373, kiedy to wiosną 12 marca przebywając w Kobylanach odnowił lokację Dukli, która ciągnęła się od kilkunastu lat (ok. 18, choć sam kanclerz nie był pewien). O arcybiskupstwo zaczął się starać w drugiej połowie roku 1373 i po uwieńczonych sukcesem działaniach, w lipcu 1374, objął tron gnieźnieński. W tym zapewne czasie do dóbr kobyleńskich weszli jego bratankowie. Jest jeszcze jedna kwestia. W XVI-wiecznych regestach wpisano tylko trzy dokumenty, pochodzące z wieku XIV, co oczywiście nie znaczy, że nie było ich więcej. Ale też zaznaczano, w niemal każdym regeście, że dokument dotyczył nie jednej czy dwóch wsi, ale najczęściej wielu, których pisarzowi nie chciało się wymieniać. To pozwala ostrożnie przypuszczać, że dokumenty streszczane w księgach sądowych odnosiły się do zdarzeń odnoszących się do kolejnych większych części klucza, stopniowo scalanego przez kanclerza królewskiego i tym samym mają związek z jego osobą. Już sama najstarsza wzmianka z roku 1358, o pozwoleniu na lokacje na prawie niemieckim może wskazywać na Janusza Suchegowilka, ponieważ był człowiekiem mającym dostęp do monarchy i zgodę taką łatwo było mu zdobyć, a po drugie żeby lokacje prowadzić, trzeba było mieć pieniądze. I tutaj też osoba kanclerza mogła być dysponentem odpowiedniej gotówki, pochodzącej chociażby z licznych beneficjów kościelnych. Są to już jednak wyłącznie przypuszczenia. Od kogo Suchywilk kupował lub z kim zamieniał się w celu stworzenia klucza kobylańskiego? Nie wiadomo, zapewne od różnych właścicieli. Mógł to być król, który może nawet nadał kanclerzowi jakąś część włości (w 1354 przecież sprzedawał Bogoriom trzy wsie na północ od Kobylan). Mogli być Bogoriowie, mający tam dobra i będący rodzinnie związani z Suchymwilkiem. Może dziedziczący po Jakubie ze Żmigrodu właściciele tego miasta i należących do niego dóbr, których precyzyjny wykaz nie jest znany.

– Zatem może się okazać, że dotychczasowe ustalenia zostaną skorygowane. Jednak i obecny stan wiedzy pozwala na ustalenie jubileuszowych dat.

Dr Andrzej Marzec: Jeśli chodzi o Łęki to najstarsza wzmianka pochodzi z roku 1364. Trudno o wsi tej powiedzieć cokolwiek więcej dla okresu wcześniejszego. Zapewne przed rokiem 1364 istniała, skoro była w tym roku 1364 przedmiotem zamiany. Czy jednak jej dotyczyło zezwolenie na lokację w roku 1358? Nie sposób ustalić. Nie da się więc jakoś jednoznacznie określić daty powstania, czy lokacji Łęk Dukielskich, ponieważ pierwsze wzmianki o sołectwie, a więc lokacji, w Łękach pochodzą z roku 1481. Opierając się na najstarszej wzmiance o wsi Łęki można ustalić na rok 2024 jubileusz 660 lecia obecności miejscowości Łęki w źródłach historycznych.

– Pięknie dziękuję Panu za te wyjaśnienia, choć jeszcze sporo pytań wymaga odpowiedzi. Dlatego Koło Miłośników Historii Łęk Dukielskich będzie śledzić, wspierać i promować Pana prace badawcze – i innych historyków – związane z historią naszego regionu. Będzie je też inicjować z nadzieją, że pozyskiwane z archiwów kolejne dokumenty przedstawią fakty, które rzucą nowe światło na historię Łęk. A poniżej z przyjemnością publikuję Pana dotychczasowy dorobek naukowy.

Rozmawiała Jolanta van Grieken-Barylanka

Andrzej Marzec, ważniejsze publikacje:

Książki:

  1. Współautor, Piastowie. Leksykon Biograficzny, red. S. Szczur, K. Ożóg, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999.
  2. Urzędnicy małopolscy w otoczeniu Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego (1305-1370), Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego „Societas Vistulana”, Kraków 2006.
  3. Król w Polsce XIV i XV wieku, red. A. Marzec i M. Wilamowski, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego „Societas Vistulana”, Kraków 2006.
  4. Pominiki epigrafiki i heraldyki dawnej Rzeczypospolitej na Ukrainie, red. W. Drelicharz, t. 3, Ziemia przemyska dawnego województwa ruskiego, opracował A. Marzec, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego „Societas Vistulana”, Kraków 2008.

Artykuły:

  1. Krąg rodzinny arcybiskupa Janusza Suchywilka, Genealogia. Studia i materiały historyczne, t. 8: 1996 (druk 2000), s. 9-25.
  2. Porozumienie Kazimierza Wielkiego z Rudolfem IV Habsburgiem z roku 1362, Teki Krakowskie, t. 5: 1997, s. 125-133.
  3. ‘Domina terrae Sandecensis’ – Rola polityczna królowej Jadwigi Łokietkowej w kontekście jej związków z dostojnikami małopolskimi (1305 – 1339), Kwartalnik Historyczny, R. 107: 2000, s. 3-23.
  4. ‘Sapientior inter proceres Poloniae’. Kariera polityczna Janusza Suchywilka herbu Grzymała (1336 – 1374), [w:] Polska i jej sąsiedzi w późnym średniowieczu, red. K. Ożóg, S. Szczur, Kraków 2000, s. 9 – 53.
  5. Elita wobec władcy i władca wobec elity w Królestwie Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, [w:] Monarchia w średniowieczu – władza nad ludźmi, władza nad terytorium, red. A. Pieniądz, J. Pysiak, M. Pauk, Warszawa – Kraków 2002, s. 139 – 168.
  6. Centrum i peryferie władzy. Zróżnicowanie politycznego znaczenia Małopolan w monarchii Kazimierza Wielkiego. Zarys problematyki, [w:] Dwór a kraj. Między centrum a peryferiami władzy, red. R. Skowron, Kraków 2003, s. 23 – 46.
  7. Kariery polityczne na Rusi za panowania Kazimierza Wielkiego 1340-1370, Соціум. Альманах соціальної історї, t. 4: 2004, s. 9 – 18.
  8. Rex caput regni. Rola króla w funkcjonowaniu instytucji państwowych w Polsce XIV wieku, [w:] Król w Polsce XIV i XV wieku, Kraków 2006, s. 221 – 237.
  9. Wokół powstania kolegiaty wiślickiej, [w:] Przeszłość jest czasem narodzin. Z dziejów Wiślicy i jej związków z Krakowem, red. A. Waśko, J. Smołucha, Kraków 2006, s. 17 – 31.
  10. Bieleccy z Biłki. Z dziejów drobnej szlachty w piętnastowiecznej ziemi lwowskiej, [w:] Fontes et historia. Prace ofiarowane prof. Antoniemu Gąsiorowskiemu, red. T. Jurek, I. Skierska, Poznań 2007, s. 145 – 159.
  11. Gładysze z Łosia w XIV i pierwszej połowie XV wieku, [w:] Miasta, Ludzie, Instytucje, Znaki, red. Z. Piech, Kraków 2009, s. 215-233.
  12. Kartoteka Słownika Historyczno–Geograficznego ziemi lwowskiej w średniowieczu i w czasach wczesno nowożytnych, Studia Źródłoznawcze, t. 47: 2009, s. 185-191.
  13. Geneza stronnictwa „panów krakowskich” w późnośredniowiecznej Polsce, [w:] Kazimierz Wielki i jego państwo. W siedemsetną rocznicę urodzin ostatniego Piasta na tronie polskim, red. J. Maciejewski i T. Nowakowski, Bydgoszcz 2011, s. 127 – 138.
  14. Die Amtsträtregerelite im Königreich Polen unter Władysław Ellenlang und Kasimir dem Grossen (1305-1370), [w:] Studien zum Adel im mittelalterichien Polen, hrs. E. Mühle, Wiesbaden 2012, s. 303 – 334.
  15. The Monarch and the Town. Princes and Kings versus Krakow at the turn of the 13th and 14th Centuries, Mesto a Dejiny, t. 1: 2012, s. 39-47.
  16. Między Przemysłem II a Władysławem Łokietkiem, czyli kilka uwag o Królestwie Polskim na przełomie XIII i XIV wieku, Roczniki Historyczne, R. 78: 2012, s. 83 – 106.
  17. Stanisław Jelitko z Mokrska, Polski Słownik Biograficzny, t. 42, s. 58-61.
  18. Stanisław Jelitko z Mokrska, Pilczycy i Gozdnej, Polski Słownik Biograficzny, t. 42, s. 60-61.
  19. Stanisław kasztelan wiślicki, Polski Słownik Biograficzny, t. 42, s. 9-10.
  20. Stefan zwany Pękawka, Polski Słownik Biograficzny, t. 43, s. 139-141.

Spis najnowszych artykułów:

  1. Rada królewska w monarchii Kazimierza Wielkiego, [w:] Narodziny Rzeczpospolitej. Studia z dziejów średniowiecza i czasów wczesnonowożytnych, red. W. Bukowski, T. Jurek, t. 2, Kraków 2012, s. 803 – 830.
  2. Protekcja, pokrewieństwo, koleżeństwo i rywalizacja. Mechanizmy funkcjonowania elit politycznych w czternastoletniej Polsce, Średniowiecze polskie i powszechne, t. 6 (10), 2014, s. 62-73.
  3. Szymon z Ruszkowa. Z badań nad personelem kancelarii królewskiej w czternastowiecznej Polsce, [w:] Ecclesia, regnum, fontes. Studia z dziejów średniowiecza, red. S. Gawlas i inni, Warszawa 2014, s. 228-239.
  4. Krakowski dokument sądowy z kwietnia 1358 roku, [w:] Memoria viva. Studia historyczne poświęcone pamięci Izabeli Skierskiej, red. A. Gąsiorowski i G. Rutkowska, Warszawa-Poznań 2015, s. 261-274.
  5. Królewskie sądownictwo prawa polskiego za panowania Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego, in: Pravni kultura stredoveku, Colloquia Mediaevalia Pragensia 17, Praha 2016, s. 81-104.
  6. New King and New Elites. The reign of Luis the Great in Poland 1370-1382, w: Hunagaro-Polonica. Young Scholars on Mediaeval Polish – Hungarian Relations, red. D. Bagi, G. Barabas, Z. Mate, Pecs 2016, s. 189-224.
  7. W przededniu koszyckiego zjazdu. Dokument królowej Elżbiety Łokietkówny z 7 września 1374 roku, Roczniki Historyczne, R. 82, 2016, s. 141-150.

 Prace warsztatowe:

  1. Słownik Historyczno-Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu, cz. 3, z. 4, Kraków 2003 (hasła: Łajsce, Łubno, Łubienko, Łosie, Łuczyce, Łyszkowice, Łysa Góra, Łubienko).
  2. Słownik Historyczno-Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu, cz. 4, z. 1, Kraków 2006 (hasła: Makocice, Makocice Gniazdowice, Makowiska, Marcówka, Maków, Maków (Podhalański), Markuszka, Markuszowa, Makowica, Markowice, Markuszowski Potok).
  3. Słownik Historyczno-Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu, cz. 4, z. 2, Kraków 2008 (hasło Michałowice).
  4. Słownik Historyczno-Geograficzny Województwa Krakowskiego w Średniowieczu, cz. 4, z. 3, Kraków 2011 (hasła: Milonki i Mirzowice).

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *