Archiwa autora: redakcja

Po spotkaniu z prof. Mateuszem Wyżgą i dr Anna Wylegałą – O relacji polskiej wsi z dworem

27 sierpnia 2023 roku w Pałacu Kółka Rolniczego w Łękach Dukielskich odbyło się spotkanie z czytelnikami Autorów szczególnie ważnych książek: z prof. Mateuszem Wyżgą, historykiem związanym z Uniwersytetem Pedagogicznym w Krakowie, autorem książki „Chłopstwo. Historia bez krawata” i z dr Anną Wylegałą z IFiS PAN, autorką książki „Był dwór nie ma dworu”.

Czytaj dalej

Koncert i spotkania historyczne w Kobylanach i w Łękach Dukielskich

Wspaniały, niezwykle bogaty program, świetni wykonawcy i fantastyczne miejsca, w tym… oczywiście są i KOBYLANY! Wśród patronów TVP O/Rzeszów i Polskie Radio Rzeszów.

Współorganizatorem koncertu w Kobylanach 26 sierpnia jest Fundacja Klucz Kobylański, dzięki której KOBYLANY STAJĄ SIĘ NOWYM MIEJSCEM NA KULTURALNEJ MAPIE PODKARPACIA!

 

Wydarzeniami towarzyszącymi będą spotkania historyczne. 26 sierpnia 2023 r. w Kobylanach, tuż przed koncertem prof. Andrzej Marzec, historyk średniowiecza z UJ opowie o pierwszym znanym nam dworze w Kobylanach. W niedzielę, 27 sierpnia 2023,  na spotkaniu w Łękach Dukielskich  tematem wykładu prof. Andrzeja Marca będzie Geneza Klucza Kobylańskiego.

Po południu w niedzielę, 27 sierpnia, w Łękach Dukielskich, odbędzie się spotkanie autorskie. Z czytelnikami spotkają się autorzy wydanych niedawno ważnych książek:  prof. Mateusz Wyżga, autor książki „Chłopstwo. Historia bez krawata” i dr Anna Wylegała autorka książki „Był dwór, nie ma dworu”. Szczegóły wkrótce na plakatach. Zapraszamy serdecznie. /red/

Sobótki Łęckie 2023

W niedzielę, 25 czerwca 2023 roku odbyły się w Łękach Dukielskich na Placu Kółka Rolniczego  Sobótki Łęckie 2023 pod hasłem: „Kultura ludowa łączy pokolenia” – „Podtrzymywanie pradawnych zwyczajów”. Z powodu złej pogody Sobótki zostały przeniesione z soboty na niedzielę, 25 czerwca.

Zorganizowanie wydarzenia było możliwe dzięki finansowemu wsparciu, którego udzieliły

Fundacji Pekao S.A. Warszawa, Gmina Dukla i Fundacja Łęki Dukielskie.

Podczas Łęckich Sobótek uczniowie z klasy czwartej i piątej ze Szkoły Podstawowej im Jana Pawła II w Łękach Dukielskich przedstawili krótki, humorystyczny program artystyczny w którym przypomnieli sobótkowe zwyczaje i obrzędy.

Wystąpiły także zespoły folklorystyczne Piast i Pogórzanie.

A jak było, widać na zdjęciach wykonanych przez Kubę Pabisa, które można zobaczyć na stronie Kółka Rolniczego http://kolkorolniczeleki.pl/sobotki-leckie-2023/

red./

80 lat temu (11 kwietnia 1943 roku) zmarł Wit Sulimirski, ostatni właściciel majątku w Kobylanach.

80 lat temu (11 kwietnia 1943 roku) zmarł Wit Sulimirski, ostatni właściciel majątku w Kobylanach. Miał 69 lat.

Wit Sulimirski herbu Lubicz urodził się 10 października 1874 roku w Słotwinie. Był synem Józefa Jana Sulimirskiego h. Lubicz (1839–1910) i Bolesławy z Rogoyskich h. Brochwicz (1840–1881). Był przemysłowcem inżynierem górnictwa (skończył m.in. szkołę wiertniczą w Wietrznie), major Wojska Polskiego. Walczył w obronie Lwowa. Był właścicielem kopalni nafty „Kobylany”, aktywnie uczestniczył w życiu społecznym i gospodarczym kraju.

Z Kobylanami związał się poprzez małżeństwo z Oktawią z Peszyńskich (1877–1959), wnuczką Tytusa Peszyńskiego (powstańca listopadowego) i córką Tadeusza (powstańca styczniowego).

Ich syn Tadeusz Sulimirski (profesor archeologii) tak opisuje okoliczności poznania się jego rodziców: „(Wit) Po odbyciu rocznej służby wojskowej przyjechał do Wietrzna w pow. Krosno blisko od Kobylan, własności ciotecznej siostry matki swej, Seweryny Jabłonowskiej … Wietrzno oraz sąsiednie Równe, Rogi i Bóbrka były w tym czasie wielkim zagłębiem naftowym. Tam też Jabłonowscy postarali się o umieszczenie Wita w jednej z Kopalń. Kobylany były wtedy własnością Tadeusza Peszyńskiego, żonatego z Wandą Kobuzowską z Sulistrowej. Kobuzowscy byli kuzynami Jabłonowskich i Wit dołączył do Jabłonowskich, którzy pojechali na imieniny Tadeusza Peszyńskiego do Kobylan. Ciotka Jabłonowska ostrzegała Wita, że w Kobylanach są ładne panny, lecz żeby tam serca nie umieszczał, gdyż majątek dość duży ale bardzo zadłużony i sporo dzieci. Ostrzeżenie nie pomogło i w rezultacie, zdaje się 1 i pół roku potem odbył się w Kobylanach ślub Wita z najstarszą córką Peszyńskich, Oktawią” – czytamy w zapiskach przekazanych mi przez Karola Sulimirskiego.

 

Od lewej: Oktawia z Peszyńskich Sulimirska, Wit Sulimirski z małym wnukiem Karolem Sulimirskim, Olga z Łepkowskich Sulimirska z synem Witoldem.

Podczas wojny Wit Sulimirski czynnie współpracował z polskim podziemiem. „Organizował przerzuty kurierów, oficerów, jak i ‚spalonych’ AKowców na Węgry. W latach 1941-1943 ciągle zjawiali się w Kobylanach młodsi ludzie, lub trochę starsi, jako “krewni”. Pobyli jakiś czas i potem znikali, przeważnie wieczorem” – napisała Teresa z Plisowskich Rosen w zapiskach o rodzinie, które przekazała mi jej córka Beata Kobecka.

Wnuczka Wita Sulimirskiego dodała, że w tym czasie jej dziadek był trzykrotnie aresztowany przez Gestapo i przebywał w więzieniu w Krośnie lub Jaśle po parę tygodni. „Zawsze zostawał ‚wykupiony’ przez swoją córkę Marię Plisowską, która również była czynną działaczką AK-KEDYW” – zanotowała Teresa Rozen.

Według jej relacji w wyniku tych aresztowań Wit Sulimirski ciężko zachorował na gruźlicę, a w końcu dostał wylewu i zmarł 11 kwietnia 1943 roku w Kobylanach. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Kobylanach.

Niebawem Pan Tadeusz Wais przybliży sylwetkę Wita Sulimirskiego, zwłaszcza od tej najmniej znanej strony – jako nafciarza przemysłowca.

Na fotografiach pogrzeb Wita Sulimirskiego. Fotografie pochodzą z archiwum rodzinnego Karola Sulimirskiego i Wojciecha Janiszewskiego.

Mistrz myślowego skrótu

Książka prof. Mateusza Wyżgi „Chłopstwo. Historia bez krawata” (Wydawnictwo Znak Horyzont) została nominowana do Mądrej Książki Roku *. 

Mistrz myślowego skrótu

Lekkość języka i rzetelność naukowa to najkrótsza recenzja, która tej książce po prostu się należy! A kiedy dodam, że prof. Mateusz Wyżga to niesamowity obserwator, mistrz metafory, myślowego skrótu i znakomitej puenty, nie pozostaje już nic innego, jak po prostu przeczytać Jego wyjątkową książkę „Chłopstwo. Historia bez krawata” nominowaną do Mądrej Książki Roku.

Zaprzyjaźniony historyk żartuje, że książkę prof. Mateusza Wyżgi czytałam, jak Biblię. To wyjątkowo trafna ocena. Bo żadnej historycznej książki nie przeżyłam tak świadomie, jak “Chłopstwo. Historia bez krawata”. Książka mną wstrząsnęła, dotknęła mojego jestestwa, mojej duszy i jej relacji ze światem przeszłym i teraźniejszym. To jedna z najmądrzejszych i najważniejszych dla mnie książek. Także dlatego, że Autor “rozsadza stare metody opisywania historii”. Do tego inspirował mnie niemal na każdej stronie tak, iż musiałam się wiele razy oderwać od lektury i zapisywać swoje przemyślenia w opisie historii wsi rodzinnie mi bliskich. Dlatego tę recenzję musiałam napisać. 

Miłośnikom historii, którzy nie śledzą na bieżąco historycznych dysput wyjaśniam, dlaczego z takim entuzjazmem przyjęłam książkę prof. Mateusza Wyżgi “Chłopstwo. Historia bez krawata” i gorąco ją Państwu polecam. To konsekwencja wcześniejszych moich lektur z popularnego nurtu głoszonego przez tak zwanych ludomanów, często historyków, którzy niedawno uraczyli nas książkami pisanymi pod tezę. Mowa między innymi o takich pozycjach, jak:  Adam Leszczyński “Historia Ludowa Polski”; Kacper Pobłocki “Chamstwo”, Kamil Janicki “Pańszczyzna. Historia polskiego niewolnictwa”.

Gdyby nie popularność tego nurtu i absurdalnych tez głoszonych przez historyków użalających się na los chłopów, być może nie miałyby sensu moje pytania o prawdziwą historię polskiej wsi i jej relacji z dworem. 

Uważam, że książki te narobiły więcej szkody niż pożytku, dlatego pytania o wyważoną i obiektywną prawdę historyczną wciąż mają sens. Czytałam te książki i czułam się, jakbym była z kosmosu, w zupełnie odrealnionym świecie moich przodków. Bo żyję już dosyć długo, aby wiedzieć, że nic nie jest takie, na jakie wygląda. Tymczasem, np. według Janickiego – jesteśmy potomkami niewolników i mamy traumę pańszczyźnianą.

Ja nie mam żadnej traumy. Natomiast z moich badań historii naszych wsi zobaczyłam, jak trudne było prowadzenie gospodarstwa rolnego, tak jak dzisiaj trudne jest prowadzenie wielkiej firmy. A taką firmę rolną prowadził kiedyś właściciel majątku, najczęściej przez zarządców, w ramach ówczesnego porządku prawnego. Tak, w tym porządku była i pańszczyzna. Ale patrzenie na to przez pryzmat wyłącznie uciskanego chłopa, a z drugiej próżniaka szlachcica (co skutkuje głupkowatymi wpisami na Facebooku typu “Szlachta nie pracuje”) jest wielkim nieporozumieniem i jest krzywdzące tak dla jednej, jak i dla drugiej strony.  Czytaj dalej